09 września

Hollandse Nieuwe - palce lizać!




Zazwyczaj narzekam na holenderską kuchnię, wszechobecne kanapki, chleb z waty, o Febo nawet nie wspomnę, ale i na pustkowiu znajdzie się kilka jasnych punktów. I dziś właśnie o najważniejszym kulinarnym punkcie na mapie Holandii.

A mowa o Hollandse Nieuwe, czyli holenderskim śledziu. Holendrzy łowią go od maja do lipca, bo wtedy jest odpowiednio tłusty (przynajmniej 16% tłuszczu), a następnie czyszczą go i konserwują na kutrach. Sezon na konsumpcję rozpoczyna się w czerwcu od aukcji pierwszej beczki ze śledziami, później cały kraj świętuje nadejście świeżego śledzika, a najważniejsza impreza ma miejsce w Scheveningen, nadmorskiej części Hagi. Vlaggetjesdag, czyli Dzień Flagi to wielki festyn z koncertami, zabawami dla dzieci, rejsami po morzu.

Jeśli chodzi o sposób zjadania śledzia, to prawidłowo robi się tak...




...czyli chwytamy zwierza za ogon i spokojnie zjadamy, o czym przypomina największa z rzeźb na bulwarze w Scheveningen. Wystarczy przy zakupie powiedzieć "Dutch way" i sprzedawca będzie wiedzieć, że jesteśmy wtajemniczeni w sztukę konsumpcji śledzia. Mniej odważni mogą poprosić o talerzyk lub o bułkę ze śledziem. Ryba jest serwowana z drobno pokrojoną cebulą. 





Śledzia nie kupuje się w supermarkecie, tzn. jest dostępny, ale nie jest najlepszej jakości. W całej Holandii na ulicach znajdują się budki z rybami i najważniejszym serwowanym daniem jest Hollandse Nieuwe. Śledź oczywiście najlepszy jest w czerwcu czy lipcu, ale kupić go można przez cały rok.

Hollandse Nieuwe to chyba najlepszy street food, który jadłam.


2 komentarze:

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger