06 sierpnia

Ach, Francja... Czyli pocztówka z wakacji




Dziś pierwszy wpis z cyklu "jeśli nie Beneluks to...". Pierwszym miejscem, jakie mi się nasuwa na myśl to Francja. Po pierwsze, sprawa oczywista, z Beneluksu to przysłowiowe dwa kroki. Po drugie, kraj ten ma wiele do zaoferwania. Najpiękniejsze jest to, że zwykle odnajdujemy jakieś miejsce na mapie Francji ze względu na dogodny dojazd czy miły hotelik, a w okolicy zawsze znajdzie się coś ciekawego do obejrzenia. Taka właśnie jest dla mnie Francja.


W ubiegłym roku zrobiliśmy z dziećmi "road trip" po północnej Francji, a na miejsca noclegowe wybieraliśmy zwykle chambres d'hôtes. To prawdziwa instytucja we Francji. Coś zbliżonego do naszych kwater czy brytyjskiego bed&breakfast, ale oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Polska kwatera jakoś zawsze kojarzy mi się (być może niesłusznie) z domem górala, nieco spartańskim wystrojem i pościelą "z kory". Brytyjskie b&b to dla mnie mini hotelik. Natomiast francuskie chambres d'hôtes to często zabytkowy pałac, ceny czasem są bardzo wysokie (takich nie odwiedzaliśmy :) ). Ale jak powiedziała nam jedna z właścicielek chambres d'hôtes, najważniejsze to wspólne spotkanie przy śniadaniu i rozmowa. I to mi się podoba!

Na pierwszy ogień w naszej podróży poszła Normandia. I tu kilka rekomendacji:

- Camembert - urocza wioska, warto odwiedzić jedną z okolicznych mleczarni i skosztować świeżego sera. A rodzice (może nie dzieci) - obowiązkowa degustacja cydru. Nie ma sobie równych.











- Mont Ormel - miejsce bohaterskiej walki dywizji generała Maczka. Francuzi pamiętają!









O Mont Saint Michel napiszę w oddzielnym wpisie, ale nie mogę nie wspomnieć o naszym chambres d'hôtes. Miejsce magiczne w budynkach klasztornych z XIV wieku. Cisza, spokój, piękne ogrody i bardzo mili właściciele: Le Prieuré Saint-Michel. Miejsce gdzieś zagubione wśród normandzkiej zieleni.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger