Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty
13.10.16
Belgijskie wodospady
Muszę przyznać, że przed przeprowadzką do Beneluksu moje wyobrażenie o Belgii było niepełne. Kraj ten jawił mi się głównie jako Bruksela i liczne podróże służbowe, było jeszcze wybrzeże i flandryjskie miasta jak Brugia, a o reszcie kraju wiedziałam tyle, że to ardeńskie lasy. Dlatego dużym odkryciem dla mnie były Hautes Fagnes, a jeszcze większym niesamowity świat podziemnych jaskiń i grot. Ba, ostatnio czuję się prawie jak Krzysztof Kolumb czy Vasco da Gama, bo oto odkryłam kolejny nieznany (dla mnie, bo nie dla licznych tubylców) dar natury - wodospad.
6.9.16
Jaskinia Remouchamps
Ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu. Nie powiem, wcześniej nie było dużo lepiej, ale teraz lista rzeczy "oczekujących" rośnie w tempie geometrycznym. Mam nadzieję, że to stan chwilowy związany z rozpoczęciem roku szkolnego (dzieci już od 22 sierpnia siedzą w szkolnych ławkach), wykańczaniem przeprowadzki (nadal cztery pudła stoją i uśmiechają się do mnie) i sporym nagromadzeniem podróży. To ostatnie to akurat pożądany stan rzeczy i oby trwał jak najdłużej, ale jednocześnie rezerwuję hotele na kilka wyjazdów, czy drukuję karty pokładowe. Powoli postaram się jednak nadrobić zaległości blogowe, a teraz do rzeczy, miało być o Remouchamps, bo to kolejne niezwykłe miejsce w Belgii.
4.4.16
Hautes Fagnes wczesną wiosną
Na tą chwilę czekaliśmy przez całą zimę: ruszyć na południe, zostawić za sobą industrialną Holandię i zagłębić się w belgijskiej naturze. Tak, tak, w ostatnich tygodniach Belgia kojarzy się wszystkim z terrorystami, bombami i chaosem w Brukseli, ale w tym kraju jest jeszcze coś więcej niż tylko miasto stołeczne. Ba, dla naszych dzieci Belgia to kraj dziki, pełny niespodzianek i skarbów przyrodniczych, oraz najbliższe miejsce od naszego domu, gdzie można kupić chleb, który smakuje jak chleb.
4.3.16
Jakie czekoladki jada król Belgii?
W Belgii istnieje instytucja liweranta dworskiego, czyli dostawcy zaopatrującego dwór królewski w określony produkt. Obecnie na liście jest ponad 100 rzemieślników i przedsiębiorstw, którzy dobra wszelakie dostarczają królowi: samochody, napoje, zabawki, artykuły papiernicze... W Belgii nie mogło oczywiście zabraknąć na owej liście czekoladek.
28.1.16
Belgijskie korki to skarb!
Belgowie prowadzą kampanię na rzecz wzbogacenia listy Światowego Dziedzictwa UNESCO o kolejną pozycję. Ba, kandydatów jest nawet dwóch. Obie propozycje to jednak nie budynki, lecz obiekty przemieszczające się, choć bardzo powoli. Pierwszy to jedyne i niepowtarzalne, dostrzegalne przez wszystkich w okolicy... korki na belgijskich drogach.
3.11.15
Miasto graniczne
Zawsze lubiłam miasta na styku dwóch państw. Tylko kilka kroków i już jest się w innym kraju czy świecie. Kultury przenikają i mieszają się. Z dzieciństwa zapamiętałam Cieszyn z wszechobecnymi napisami po czesku. Lubiłam też przekraczać granicę Czechosłowacji z Węgrami, zawsze w pierwszej miejscowości robiliśmy obowiązkowy postój, a ja dumnie kroczyłam do ABC (tak nazywały się tam sklepy spożywcze, czy nadal tak jest?) i zakupywałam mleko czekoladowe w woreczku i jogurt z owocami. Od Czechosłowacji ujechaliśmy tylko kilka kilometrów, a ja byłam już w innym świecie, świecie dobrze zaopatrzonych sklepów spożywczych.
28.10.15
(Prawie) górskie schronisko
Kiedy w Polsce wychodziłam na szlak w górach zawsze musiałam mieć cel. A co dodaje bardziej skrzydeł niż myśl o pierogach ruskich czekających w schronisku? Jeśli dodamy do nich widok z jadalni na Turbaczu, to już pełnia szczęścia. Ale nawet w Górach Świętokrzyskich czerwony szlak zawsze zaczynamy w Świętej Katarzynie, żeby nasza wędrówka była zwieńczona choćby szarlotką w kawiarence w klasztorze na Świętym Krzyżu. Góry kocham, ale posiłki w górach nie mniej :)
2.10.15
Szlak wokół zamku Reinhardstein
Nie da się ukryć, że w Beneluksie moim ulubionym zakątkiem są Hautes Fagnes i okolice Bouillon. To najbardziej górskie zakątki, do których możemy dotrzeć w czasie weekendowej wycieczki. Zanim przejedziemy przez depresje, poldery i kilometry zakorkowanych autostrad mija trochę czasu. Holandia w pełnej krasie:
19.8.15
Bouillon, czyli najpiękniejsze miasteczko w Belgii
Bouillon to małe miasteczko położone na południu Belgii, kilka kilometrów od granicy z Francją. Małe, ale ile ma do zaoferowania. Po pierwsze, swój urok zawdzięcza przepięknemu położeniu. Leży bowiem nad rzeką Semois w Ardenach, która w tym miejscu meandruje wśród gór. Bouillon robi również niesamowite wrażenie ze względu na zamek, który dominuje nad miastem.
1.7.15
Podziemny świat w Belgii
Już od dłuższego czasu zaniedbuję tego bloga, ale cierpię na brak inspiracji. Może nawet niezupełnie brak, tylko brak pozytywnej inspiracji. Tematy, które przychodzą mi na myśl, a którymi mogłabym się tu zająć zwykle są z serii jak nas, Polaków źle tu traktują w Holandii, albo jaka tu pogoda fatalna. A nie chcę tylko pisać o negatywnych doświadczeniach, żeby nie przygnębiać siebie czy Czytelnika. Ale do bloga postanowiłam wrócić, przy tym pozytywnym akcentem, czyli... nie o Holandii dziś będzie.
26.5.14
Na wysokich torfowiskach...
Od pewnego czasu żyjemy od wyjazdu do Belgii do wyjazdu. Najpierw zachwyciliśmy się głównym pasmem Ardenów (wspominałam o tym tu), później przyszedł czas na Hautes Fagnes. I to ostatnie odkrycie uważam za bezcenne, zwłaszcza dla rodzica jeszcze dość małych podróżników.
