28 grudnia

(Po)Świąteczne zapiski


Święta powoli się kończą, a ja postanowiłam jeszcze chwilkę przedłużyć nastrój świąteczny. Dla mnie tak naprawdę okres bożonarodzeniowy zaczyna się na przełomie listopada i grudnia, kiedy kupujemy i ubieramy choinkę, a później RMF Święta towarzyszy nam prawie do znudzenia. Następnie nadchodzi Wigilia i właściwe świętowanie, ale ta magia świąteczna trwa do Sylwestra. 


Później powoli przychodzi etap coraz większego znużenia piosenkami świątecznymi i kolędami, a choinka w tempie geometrycznym traci igły. Wtedy zmuszam się do rozebrania jej i pochowania zabawek na strych, a wyschnięte drzewko wystawiamy na ulicę. W przeciągu pół godziny pozostaje nam już tylko wspomnienie po nim, gdyż młodzi Holendrzy z radością je przejmują. 

Pierwszej zimy nie za bardzo wiedziałam, co zrobić z naszym poświątecznym pieńkiem pozbawionym igieł. Odsiedział więc swoje w ogródku, porządnie wysechł, a następnie został pocięty na kawałki, aby bez zbędnego sprzeciwu zmieścił się w pojemniku na odpadki organiczne. I okazało się, że stanowczo za dużo sił zainwestowaliśmy w nasze poświąteczne drzewko, a raczej czynności zmierzające do wyeliminowania go z naszego życia. W Holandii jest bowiem zwyczaj palenia choinek po świętach. Jest to dość atrakcyjny zwyczaj dla młodych chłopców i dziewczyn, więc z radością przechwytują każdą osieroconą choinkę. Wystarczy wystawić ją na ulicę, a po godzinie zapewne pozostaje już z niej jedynie popiół. 

No, ale to czeka nas dopiero za czas jakiś, a dziś zebrało mi się na wspomnienia z jarmarku świątecznego w Strasburgu. Miasto przepiękne, jarmark chwilami uroczo kiczowaty (jak ja to lubię!), ale najbardziej bajkowe były dla mnie dekoracje kamienic. Czasem to prawdziwe dzieła sztuki. Poniżej kilka ujęć, które udało mi się zrobić ganiając za dziećmi pośród straganów. 























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger